Dzien dobry wieczor,
Ostatnio sie zalilam, ze nic nie robie i sie nudze.
Gorzkie zale pomogly i "dostalam" prace. Jednak zeby nie bylo zbyt latwo, kolejny raz zostalam rzucona na gleboka wode.
Zastanawiacie sie pewnie dlaczego. Zacytuje :
" Pierwszy
dzien z "moja" klasa juz za mna. Ta klasa jest wyjatkowa, inna niz
wszystkie. Wymaga duzo wysilku i pracy,ale juz wiem,ze daje duzo
satysfakcji."
Dlaczego wyjatkowa? Dlaczego inna niz wszystkie?
Wyjatkowa poniewaz :
- w klasie jest tylko osmioro uczniow;
- niektorzy maja 10, inni 7, a jeszcze inni 11 lat;
- pomimo tego,ze to jestem nauczycielem (i powinnam byc jedyna dorosla osoba w klasie), to zawsze jest minimum jeszcze jeden 'dodatkowy' dorosly, a czesto sie dzieje tak, ze jest nas czworka (przypiominam : na osmioro dzieci...);
- jeden chlopiec jest dzieckiem autystycznym;
- inny chlopiec, pomimo swojego wieku (7 lat) nadal mowi po "dzidziusiowatemu" i nie sposob go zrozumiec;
- kolejny uczen, za kazdym razem, kiedy mowie mu, zeby zaczal pracowac odpowiada 'taaaa, jasne';
- 5 z moich uczniow, minimum 5 razy w ciagu dnia przybiega do mnie, zeby sie przytulic...
Bardzo sie juz polubilismy.
Kazdy ich usmiech, kazdy ich "maly sukces" sprawia wielka radosc, ale zeby ta radosc przyszla, musze spedzic wiele godzin, zeby zrozumiec ich problemy i wiedziec, jak przygotowac lekcje, zeby byla odpowiednia dla wszystkich...
Kiedys opowiem wiecej :)
Trzymajcie sie !
Ania
czwartek, 22 września 2016
wtorek, 6 września 2016
Zle dobrego poczatki ... (?)
*Ta notka powstaje w wyniku nadmiaru czasu w pracy. Niemozliwe? A jednak.
**Francuski komputer = brak polskich literek. Przepraszam.
Dzien dobry wszystkim !
Jak pewnie zauwazyliscie ten blog sluzy mi do "gorzkich zalow" albo do opowiadania anegdotek z zycia francuskiej szkoly.
Tym razem: gorzkie zale.
Moj roczny staz zakonczylam sukcesem i zostalam nauczycielem "z tytulem".
Nie bede zaglebiac sie w szczegoly czasem i dla mnie nie do konca zrozumiale (tak, system francuskiej edukacji narodowej ma w sobie tyle udziwnien, ze chyba nawet sama Minister nie wie o co chodzi...), ALE :
1. w tym roku nie zostala mi przydzielona zadna klasa, ani nawet (poki co) szkola.
2. zostalam nominowana na stanowisko "nauczyciel - zastepca" - i tu zaczyna sie moja historia...
Funkcja nauczyciela-zastepcy jest zastepowanie nieobecnych nauczycieli na terenie CALEGO DEPARTAMENTU. To znaczy, ze we wtorek wieczorem moge sie dowiedziec, ze w srode rano mam byc w miejscu X w szkole Y w klasie Z. Niestety, moga mnie wyslac do kazdej klasy (od maluchow poprzez 6 klase podstawowki, a na klasach specjalnych konczac). Moga tez zadzwonic rano, ze za 30 min zaczynam lekcje w XYZ (wiadomo, nikt choroby nie planuje i ciezko przewidziec takie zastepstwo...).
Poki co, jestem 'bezrobotna' - siedze w jednej ze szkol (do ktorej dojazd zajmuje mi okolo 2h) w pokoju nauczycielskim i nie robie NIC. Znaczy, hmmm pisze do Was.
Ta sytuacja trwa od poczatku roku. Dla mnie do absurd i bylo nie bylo - meczace zajecie, bo 'nicnierobienie' wcale nie jest takie fajne...
Moglabym opisac wiecej systemowych wpadek, ale nie chce Was zanudzac, a tym, ktorzy doczytali do konca bardzo dziekuje :)
Pozdrawiam,
'bezrobotna' (w cudzyslowie, bo mimi wszystko placa mi !) Maîtresse
**Francuski komputer = brak polskich literek. Przepraszam.
Dzien dobry wszystkim !
Jak pewnie zauwazyliscie ten blog sluzy mi do "gorzkich zalow" albo do opowiadania anegdotek z zycia francuskiej szkoly.
Tym razem: gorzkie zale.
Moj roczny staz zakonczylam sukcesem i zostalam nauczycielem "z tytulem".
Nie bede zaglebiac sie w szczegoly czasem i dla mnie nie do konca zrozumiale (tak, system francuskiej edukacji narodowej ma w sobie tyle udziwnien, ze chyba nawet sama Minister nie wie o co chodzi...), ALE :
1. w tym roku nie zostala mi przydzielona zadna klasa, ani nawet (poki co) szkola.
2. zostalam nominowana na stanowisko "nauczyciel - zastepca" - i tu zaczyna sie moja historia...
Funkcja nauczyciela-zastepcy jest zastepowanie nieobecnych nauczycieli na terenie CALEGO DEPARTAMENTU. To znaczy, ze we wtorek wieczorem moge sie dowiedziec, ze w srode rano mam byc w miejscu X w szkole Y w klasie Z. Niestety, moga mnie wyslac do kazdej klasy (od maluchow poprzez 6 klase podstawowki, a na klasach specjalnych konczac). Moga tez zadzwonic rano, ze za 30 min zaczynam lekcje w XYZ (wiadomo, nikt choroby nie planuje i ciezko przewidziec takie zastepstwo...).
Poki co, jestem 'bezrobotna' - siedze w jednej ze szkol (do ktorej dojazd zajmuje mi okolo 2h) w pokoju nauczycielskim i nie robie NIC. Znaczy, hmmm pisze do Was.
Ta sytuacja trwa od poczatku roku. Dla mnie do absurd i bylo nie bylo - meczace zajecie, bo 'nicnierobienie' wcale nie jest takie fajne...
Moglabym opisac wiecej systemowych wpadek, ale nie chce Was zanudzac, a tym, ktorzy doczytali do konca bardzo dziekuje :)
Pozdrawiam,
'bezrobotna' (w cudzyslowie, bo mimi wszystko placa mi !) Maîtresse
Subskrybuj:
Posty (Atom)