niedziela, 20 września 2015

Pierwsza wywiadówka

Witajcie,

Powiem Wam, że jak J, słucha moich szkolnych opowieści, to mówi, że ta praca, to moje powołanie i w sumie czasem się tak czuję... ;-)
Uczniowie ciągle prześcigają się w głupstwach i głupotach, ale pomimo wszystko są wspaniali... Czasem trzeba na nich nakrzyczeć, ale nawet jeśli krzyczę, to i tak później dostaję od nich kwiatki, które zrywają z krzaków na boisku...
Zabroniłam zrywania kwiatków, w celu chronienia naszej natury... powiedziałam, że wolę rysunki, bo kwiatki i tak zwiędną, a rysunki zostaną na zawsze... ;-)

W piątek miałyśmy pierwsze zebranie z rodzicami.
Przyszło ośmioro rodziców z dwudziestu dwóch. Całkiem nieźle zaczynami, hehe.

Po zakończonym zebraniu, jeden z ojców powiedział:
"dziękuję bardzo" - miałam wrażenie, że te dwa POLSKIE słowa wydobył z wątroby, ale... moja mina była na pewno bardzo wymowna. Nie spodziewałam się usłyszeć polskich słów, na francuskim zebraniu, dla francuskich rodziców... Tym bardziej, że dziewczynka, której tata zebrał się na taki gest ma nazwisko bardziej rosyjskie, niż polskie.

Niemniej jednak było mi miło ;-) Następnym razem muszę z Nim porozmawiać i dowiedzieć się jakie są ich korzenie...

Miłego wieczoru i udanego tygodnia!

Ania Maîtresse

piątek, 11 września 2015

Pierwsze 2 tygodnie w kapsułce

Moi Drodzy,

Za mną dwa pierwsze tygodnie. Dwa tygodnie istnego szaleństwa i zmęczenia.
Zacznę od tego, że z domu wychodzę o 7 rano i wracam najwcześniej o 18... (poza środą, bo w środę lekcje są tylko do 12 ;) ). Ten tryb się zmieni, bo tylko przez pierwsze 3 tygodnie jestem codziennie w szkole. Później będę w poniedziałki i wtorki na uczelni (będę się douczać), a w czwartki, piątki i co drugą środę będę panią nauczycielką. Troszkę śmiesznie - raz z jednej raz z drugiej strony biurka ;-)

Tyle tytułem wstępu.

Te dwa tygodnie przeleciały niesłychanie szybko... - Pierwszy tydzień byłyśmy razem z drugą stażystką, a drugi już podzieliłyśmy i byłyśmy same.
Bardzo dużo się dzieje, trochę stresu, trochę nerwów, ale generalnie bardzo mi się podoba ;-)
W tym tygodniu przypadły mi trzy dni - środa, czwartek i piątek.
Dałam radę, żyję, ale zmęczona jestem całkiem mocno.
Poza tym, że zajmuję się wszystkimi powierzonymi mi przedmiotami (francuski, matematyka, geografia, fizyka i technika, angielski, wf) to jeszcze muszę ogarniać wszystkie sprawy związane z wychowawstwem (czyli np. za tydzień mam zebranie z rodzicami... - nigdy takiego nie prowadziłam i na takowym nie byłam... zobaczymy).

Jeśli chodzi o uczniów - są przesłodcy, ale połowę z nich to bym czasem rozniosła...
Kilka historii:

*Dzisiaj jeden z uczniów wyjął ze swojego plecaka słuchawkę od telefonu stacjonarnego mówiąc, że to komórka jego siostry i nie wie skąd ten telefon się wziął w jego plecaku...

*Zadaję do przepisania lekcję z tablicy, jest około 7-8 linijek. Niektórzy uczniowie kończą w 7-10 (!!)  minut, a jedna uczennica nawet nie zapisała tematu...

*Podczas przerwy: "Proszę Pani! a ona wyzywa moją mamę od dziwek i mnie też...".

*Uczeń śpiewa piosenkę: "A kiedy pierdzi dziurawi sobie majtki...", zwracam mu uwagę, że nie jest to najlepsza piosenka, na co on odpowiada: "Ale proszę Pani, przyzna Pani, że trzeba mocno pierdnąć, żeby zrobić dziurę....".

*Zadanie: Dokończ A jak... B jak... etc. Najlepsze odpowiedzi: K jak Kitty, G jak Galaxy, Q jak Quick (francuski Mc).

*Dzieci, co to jest wybrzeże? Wybrzeże to jest jakiś inny kraj...

*Dzieci, co to jest granica? To coś obok stolicy...

Mogłabym tak wymieniać bez końca...
Która historia najbardziej Was urzekła?

Może kiedyś wydam książę w stylu "Humor z zeszytów"...

Pozdrawiam,
Ania Maîtresse ;-)

środa, 2 września 2015

Proszę pani, a czy... - czyli sto pytań do...

Witajcie !

Zajrzałam tutaj tylko na chwilkę, bo obowiązki Maîtresse wciągają mnie bez reszty, ale muszę napisać kilka słów, bo byłoby mi szkoda, gdyby te wspomnienia umknęły...

Na początek - dlaczego ciągle używam słowa Maîtresse?
Maîtresse - tak nazywają mnie uczniowie. Słowo to ma wiele znaczeń, ale w tym przypadku chodzi o Panią Nauczycielkę ;-) (inne znaczenie - kochanka...).
Może kiedyś napiszę więcej na ten temat.

Ogólnie szkoła, w której pracuję jest świetna ! Nie należy do "bogatych", ale mamy najpotrzebniejsze rzeczy. Ekipa pedagogiczna jest świetna, dlatego też czas upływa nam w miłej atmosferze.

Jako laureatka konkursu CRPE (o czym pisałam w poprzednim poście) powinnam pracować pół na pół z nauczycielem/cielką, który/a jest już nauczycielem kontraktowym. Ku mojemu zaskoczeniu, dostałam do pary inną stażystkę (bardzo fajną:)!!! Razem musimy "ogarnąć" i "wychować" naszą klasę. Mamy 22 uczniów - wydają się grzeczni i dość spokojni - oby tak zostało !!!

Jedyny minus - sto pytań na sekundę.Generalnie dzieci mają dużo do powiedzenia.
Oto najlepsze pytania i spostrzeżenia:

-Maîtresse ! Czy Pani jest z Afryki? Nie? A to może z Algerii? Też nie? To na pewno z Ameryki...

-Maîtresse ! Jakim długopisem mam pisać? Niebieskim czy czarnym?
-Maîtresse! A ja?

-Maîtresse! Jest Pani śliczna!

-Maîtresse, a czy druga pani nauczycielka, to twoja siostra?

Później postaram się wrzucić kilka zdjęć, a jak będę miała dłuższą chwilę niż 3 minuty, to postaram się napisać coś bardziej spójnego.
Póki co wybaczcie - muszę przygotować lekcje na jutro ;-)

Ania-Maîtresse.